z nagich ust obnażonych dobywa się westchnienie
na kształt ulgi przywołanej zaklęciem
taki ten niewyraźny zarys postaci
przesuwających się przed lustrem spojrzeń
.
leśne echo w otępiałej pozie spostrzeżeń
z szeptu warg ginę by nowo się narodzić
taki ten odległy na miarę wszech-czasu
roztapiam się bujnym odkryciem cudzoziemcy
.
jednym tchem wyświechtane ścieżki
ten sam klucz a inne zamki w oknach
tylko ten ułaskawiony dobytek milionów
rzucanych na krańce nieludzkich wytrzymałości
.
stos na żerdzi wsparty o rozum prawa
zbędnego do rozkoszy ukrytej pod kocem
takich to namiętności do wyzwań pozostawiam
w świetlistej odsłonie chaosu rozporządzeń
.
ludzkie tchnienie w oparciu bez oparcia
do granic w bezgranicznym kształcie życia
taki ten swobodny ruch ledwie zauważalnych konieczności
wszystkie skutki i powody zakończony niezbywalnym wyborem
2016/03/17 – 20
